Tak świętują Łazy!
AleBabki zostały zaproszone na imprezę z okazji Dnia Kobiet do Łaz na 10 marca 2012 roku. Wiedziały, że tam w świetlicy wiejskiej odbywają się uroczyste spotkania. Jednak to, co zobaczyły, zaskoczyło je.
Najpierw sama świetlica: obszerna, jasna, wyremontowana, czysta, umeblowana, ze sceną, z zapleczem kuchennym, toaletami i dużym korytarzem.
Następnie: frekwencja. W spotkaniu uczestniczyło może 50 pań w różnym wieku – od seniorek po dziewięćdziesiątce do dwudziestoletnich dziewczyn, a wszystkie uśmiechnięte i życzliwie usposobione. I nic dziwnego, bo siedziały przy pięknie i bogato zastawionych stołach, a przy tym były obsługiwane przez przystojnych strażaków z OSP.
Panie z grupy AleBabki zostały zaproszone do stołów. Zaczekały ze swoim występem na przyjazd Pierstniczan. Wcześniej jednak gospodarze – mężczyźni przywitali wszystkie panie, złożyli życzenia i wręczyli każdej różę. Był to bardzo miły początek spotkania.
AleBabki zaśpiewały swoje „babskie” piosenki, podkreślane komentarzem prezentującym „babski” punkt widzenia. Zostały bardzo ciepło przyjęte.
Pierstniczanie to 6 pań i 4 panów, śpiewających skoczne piosenki ludowe przy akompaniamencie akordeonu i bębna. Swój występ wzbogacili skeczami, a do jednego z nich dwóch panów przebrało się za dorodne dziewczyny.
Później obie grupy razem śpiewały i „falowały” w rytm muzyki. Do tego „falowania” włączyły się łazowianki.
Atmosfera tego spotkania była bardzo miła i przyjacielska. Widać było, że wszyscy dobrze się czują w swoim towarzystwie.
AleBabki odjechały ok. godziny 20-ej, a dowiedziały się później, że impreza trwała do godziny 1-ej w nocy.
I ja tam byłam, kawę i szampana piłam, sałatek kosztowałam i świetnie się bawiłam. Oprócz tego rozmawiałam z paniami. Otóż, co roku odbywają się takie spotkania w Łazach. Organizuje je sołtys, rada sołecka, strażacy i inne osoby, które angażują się z własnej woli – tak po prostu. To jest taka formalna – nieformalna grupa osób, którym się chce. Całością dowodziła obecna sołtys pani Iza Chaszczewicz. Ona też przysłała po nas autobus, który odwiózł nas po imprezie do Czeszowa.
Pytałam o pieniądze, bo na pierwszy rzut oka widać było, że koszty były niemałe. Okazało się, że panie, które chcą uczestniczyć w spotkaniu, zapisują się i wpłacają po 5 zł. Wiem, że to kwota symboliczna. Resztę pokrywają dochody z różnych imprez, np. zabaw czy festynów
Łazy leżą w gminie Krośnice. Tam jest przyjęte, że każda wieś dysponuje 1000zł. na rok. Jednak ten fundusz nie został przeznaczony na tę imprezę. Wśród organizatorów panuje zgoda co do tego, że takie działania muszą się samofinansować i uzupełniać. Jest to możliwe, bo ta grupa jest jedną organizującą różne imprezy w Łazach.
AleBabki czuły się w Łazach świetnie z jeszcze jednego powodu. Wśród nich są trzy łazowianki, więc czuły się jak u siebie, spotkały koleżanki i kuzynki.
Kiedyś mamy młodzieńców z Czeszowa mawiały, że wszystko przez ten basen. Tam ciągnęła młodzież z okolicy, przyjemnie spędzała czas i układała sobie przyszłe życie. Jedna z naszych pań śpiewa, że „łazowianki my se, łazowianki bite, chociaż my nieładne, jednak pracowite”. A ja wiem, że i ładne, i pracowite.
Zresztą tradycja spotkań między mieszkańcami Czeszowa i Łaz trwa. Całkiem niedawno mówiono, że jeden z czeszowian – nasz sąsiad musi położyć asfalt między wsiami. Nie bez powodu – do każdej z jego trzech córek przyjeżdżał narzeczony z Łaz, przyjeżdżał skutecznie. Skończyło się małżeństwami, a asfalt jest ciągle potrzebny. Na razie jeździmy drogą przez Kubryk, dookoła, ale pięknie.
Nasze spotkanie zaowocowało czymś jeszcze – zostałyśmy zaproszone na kolejne śpiewanie.
Najnowsze komentarze